Teksty krytyczne

Wstęp do katalogu Magdaleny Laskowskiej

Magdalena Laskowska zainteresowała się pejzażem już w trakcie studiów na Wydziale Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wyborowi kierunku poszukiwań z pewnością sprzyjała atmosfera pracowni kierowanej przez prof. Stanisława Baja oraz znajomość jego znakomitych prac inspirowanych nadbużańskim krajobrazem. Poznawała historię gatunku ulegając fascynacji dziełami starych mistrzów. Wśród ulubionych znaleźli się m.in.: Ambrogio i Pietro Lorenzetti, Pieter Breughel, Caspar David Friedrich, a także belgijscy surrealiści René Magritte i Paul Delvaux. Podziw dla ich sztuki nie skutkował zapożyczeniami w warstwie formalnej jej malarstwa. Fakt, iż na tej liście zabrakło nazwisk wybitnych polskich pejzażystów dziewiętnastowiecznych, wymownie świadczy o tym, iż nie interesuje ją wierne odwzorcowanie form i barw występujących w naturze, ale ich subiektywna interpretacja.

Na III roku (2009) namalowała „Fioletową Kopę Cwila”. Rozszyfrujmy tytuł pracy. Autorka podkreśla w nim pierwszoplanową rolę koloru; podobnie będzie postępować w odniesieniu do wielu swoich obrazów („Różowy Powsin”, „Pomarańczowe niebo”, „Kobaltowa górka”). Natomiast dziwnie brzmiącą nazwę nosi najwyższe wzniesienie Ursynowa, usypane z ziemi pochodzącej z wykopów pod budynki wznoszone w latach 70. na terenie tej warszawskiej dzielnicy.

Wydłużony format płótna sprawia, że pagórkowaty krajobraz rozwija się na kształt fryzu. Na tle ośnieżonego wzgórza rysują się ażurowe sylwetki bezlistnych drzew. Na pierwszym planie wąska bordiura suchych traw. Subtelność malarskiego modelunku, delikatność kreski i wyrafinowany w swej powściągliwości kolor sugestywnie oddają senny nastrój zimowego popołudnia. Dostrzegam w tym obrazie dalekie, ale przecież wyczuwalne pokrewieństwo z malarstwem pejzażowym szkoły sieneńskiej. Podobne „renesansowe” klimaty spotkamy w pracach : „Zielone wzgórza Francji”, „Krajobraz księżycowy” i „Szara Kazurka zimą” (kolejne – utworzone przez ursynowian wypiętrzenie terenu – zwane też Górą Trzech Szczytów).

W dotychczasowym dorobku autorki znalazłam zaledwie dwie prace stosunkowo najbliższe formuły realistycznego pejzażu. Są to: „Las w żółtym świetle” i „Złote bajorko”. Jednak i tu występują odstępstwa od obowiązujących reguł – jak przejęty z fotografii sposób kadrowania widoku leśnego oczka.

Magdalena kocha otwartą przestrzeń, ale mieszka w blokowisku i tu znajduje tematy dla swych obrazów. Wyłuskuje z banalnego otoczenia interesujące ją fragmenty. Inspiracji może dostarczyć ciekawy w aspekcie plastycznym układ form, niecodzienny kształt, kontrast żywiołu przyrody i struktur stworzonych przez człowieka. Wybrany motyw zapisuje przy użyciu aparatu fotograficznego. Zdjęcia traktuje, jako rodzaj wstępnego szkicu. Utrwalone chłodnym okiem obiektywu motywy, tracą na płótnie swą jednoznaczność. Wyczyszczone ze zbędnych szczegółów eksponują to co według artystki decyduje o artystycznej i emocjonalnej sile plastycznego przekazu. Liczne w jej dorobku „weduty” (biorę ten wyraz w cudzysłów, bo różnią się one znacznie od tradycyjnych przedstawień krajobrazu miejskiego) charakteryzuje wysycona, dźwięczna, lub dla odmiany ściszona barwa i przemyślana, czytelna kompozycja. Magdalena Laskowska traktuje zurbanizowany pejzaż jako mozaikę figur geometrycznych. Często sprowadza go do układu płaskich, pokrytych kolorem form („Błękitny kort vel Kosmiczne jajo”). Znacznie rzadziej podkreśla trójwymiarowość architektury („Mój dom jest moim zamkiem”).

W codzienności poszukuje momentów magicznych, takich jak pojawienie się na tle nieskazitelnego błękitu nieba samotnej ciemnej chmury o kształcie UFO, lub biała kózka zagubiona w tumanie mgły. Chętnie maluje nastrojowe zmierzchy i nokturny. Jeden z cykli nosi znamienny tytuł „Mistyka miejsc”. Wrażliwości oka i wyobraźni zawdzięcza dar odnajdywania takich miejsc – niezauważalnych dla zwykłego przechodnia. Ich ukryty czar ujawnia się na płótnie, za sprawą cudownej alchemii farb.

Ulubionym tematem jej malarstwa jest jednak krajobraz przechodzący kolejne metamorfozy w rytmie pór roku i pod wpływem zmieniającego się światła. Rozległe połacie pól i łąk z falistą linią lasu na horyzoncie, a nad nimi bezmiar nieba. Wprowadza własny ład w przypadkowy układ form przyrody. W większości prac barwy występujące w naturze, zastępuje kolor subiektywny – i to on decyduje o klimacie emocjonalnym obrazu.

Niedawno oglądałam w pracowni Magdaleny Laskowskiej jej najnowsze płótna. Na sztaludze miała ustawioną kolejną wersję górki-kopca, niedokończoną, niemal mokrą. Za sprawą mrocznego koloru i wyrazistej faktury znajomy kształt nabrał mocy, spotężniał.

Zdążyłam już przyzwyczaić się i wręcz rozsmakować w charakterystycznych dla autorki pejzażach. Prawdziwym zaskoczeniem była więc dla mnie obecność prac, w których przestrzeń zawęża się do małego wycinka bujnej przyrody. Mam na myśli dwa obrazy nasycone symboliczną treścią. Nie wszystkie drzewa umierają stojąc. Ten leśny olbrzym został ścięty. Okaleczony pień spoczywa w otulinie leśnego runa. Biała, przypominająca skórę kora odsłania miąższ. Żywa tkanka przeradza się w drewno. Na drugim płótnie pośród mchów i porostów leży opalizujący błękitem kamień. Nad nim rozwija się pióropusz zjawiskowych, nasyconych bladym światłem gałązek. Opowieść snuta w sugestywnym języku metafory… Czas pokaże czy jest to zapowiedź istotnych zmian, czy jedynie epizod.

Magdalena Laskowska jest artystką bardzo młodą. Zaledwie przed rokiem obroniła dyplom, ale dała się już poznać jako wyrazista osobowość. Jest laureatką I nagrody Konkursu i Przeglądu Malarstwa Młodych Promocje 2011 w Legnicy. Zwiedzający wystawę jej malarstwa będą mieli znakomitą okazję przekonać się, że werdykt jury był w pełni uzasadniony.

Maria Teresa Krawczyk